Przeprowadziłem małe porządki i testowo postanowiłem zastąpić PLD Titanium na moim notebooku ibm X60, czymś w stylu klik klik działa (dokładniej - pół godzinki i mamy w pełni działający system - z pakietem biurowym, odtwarzaczami, flashem, śmigającymi peryferiami, dostępem do sieci domowej...)
Padło na Fedorę (tak jakoś z odmętów pamięci wytargana) i Kubuntu (ofiara popularności ;)).
Kilka uwag po tzw. "pierwszym wrażeniu"
Przygotowania
Kubuntu
Ściągnięty obraz za nic nie chciał się umieścić i działać na pendrivie... sprawdzone na 3 komputerach, 2 nośnikach. W ogóle dość dziwaczny pomysł - nie dostarczenie w obrazie narzędzi do stworzenia działającego pendrive'a z poziomu linuksa! Windowsowe narzędzie strajkowało, bądź wytworzyło niedziałające twory. Narzędzia z wersji live nie odpaliłem, bo notebook nie posiada napędu cd... zresztą to nieekologiczne marnować płyty ;)... koniec końców pomógł UNetbootin klik i działa. Niesmak jednak pozostał. Inna sprawa, że gdybym wybrał opcje wypalenia płyty, to pewnie problemu nie byłoby najmniejszego.
Fedora
Klik i działa. No dobra nie klik, a 3 komendy - Instrukcja
Instalacja
Kubuntu
Klik, klik, zainstalowane. Instalator zdecydowanie ciekawszy, bo gdy w tle biegnie instalacja, możemy już konfigurować system. Nie potrzebuje też dodatkowego restartu. Minus (na siłę)- nie sprawdza siły hasła. Ładuje się w standardzie na jedną partycję - w sumie nie minus, bo zawsze tak robię ;).
Fedora
Prosto, ładnie przejrzyście. Klik, klik, zainstalowane. Po skopiowaniu plików wymaga restartu i dopiero wtedy startuje instalacja - minus. Ładnie tworzy LVM - plus.
Pierwsze wrażenie
Fedora lepiej dopieszczona graficznie, kubuntu nie oferuje nic ponad standardowe kde.
Wszystko działa. Zero dodatkowych instalacji i grzebania za sterownikami. Wifi, bluetooth, czytnik lini papilarnych - no dobra tutaj w kubuntu trzeba było wdusić jedną linijkę z palca i zainstalować pakiet - (Instrukcja Thinkpad fingerprint) - dla równowagi Fedora nie podołała drukarce Samsung ML-2010P - kubuntu nie miało problemów.
Standardowy interface Fedory (GNOME3), to PORAŻKA - totalnie okrojone, totalnie niekonfigurowalne... (ale ładne graficznie w swoim minimalizmie) Szybko poleciała instalacja KDE4...
Pakiety i zarządzanie nimi
Na szybko przeszukane repozytoria ujawniły, że wszystko co mnie interesuje w zasobach dystrybucji (ew. po oddaniu jednego, dwóch repo RPMFusion, dodatkowe repozytoria dostępne w ustawieniach menadżera pakietów kubuntu).
W obu dystrybucjach śmiga standardowo KPackageKit - prosty do bólu (brakuje opcji odinstalowania niepotrzebnych już zależności!) ale przyjemny. Zasadnicza różnica - W Fedorze szybkość jego działania to (znów użyje tego słowa) PORAŻKA, mordęga, totalne zniechęcenie. W Kubuntu śmiga chyba równie szybko co ulubiony poldek
Werdykt
Zdecydowanie lepsze wrażenie zrobiło kubuntu, które zresztą zostało nadal na sprzęcie, przynajmniej do czasu wydania nowej wersji Titanium... bo o ile wszystko działa bez najmniejszych problemów, to mam wrażenie, że jednak na PLD wszystko śmigało szybciej...
Pomijając zamieszanie z tworzeniem bootowalnego pendrive'a - cel wymieniony na początku osiągnięty - pół godzinki i mamy w pełni działający system - z pakietem biurowym, odtwarzaczami, flashem, śmigającymi peryferiami, dostępem do sieci domowej...

Pochwała lenistwa? :)
Widzę, że padłeś ofiarą trendów, które sam od jakiegoś czasu uskuteczniam u siebie - dystrybucje dzielę na te, które działają (wszystko jestem w stanie wyklikać) i te, które nie działają (rebusy terminalowe + wiedza googla). Do tego dochodzi kolejne kryterium - dystrybucje, które mają programy i które ich nie mają. Do szczęścia człowiekowi wiele nie trzeba, działająca karta wifi, skuteczna i szybka obsługa grafiki, brak zaciachów z dyskiem, komplet programów używanych na co dzień lub częściej... Niestety, wiele dystrybucji istnieje dla samego faktu istnienia, siły developerów rozmieniają się na drobne przy paru typach paczek, kilkunastu repozytoriach i w rezultacie jedyne porządnie zaopatrzone w programy (czyli używalne) są mainstreamowe dystrybucje.
Hmmm,nie do Końca. PLD akurat
Hmmm,nie do Końca. PLD akurat ma w repozytoriach praktycznie wszystko co potrzebne, a jak nie ma, to łatwo można uzyskać - ot piszę do któregoś deva. Taki kontakt bezpośredni jest kapitalną sprawą.
Znając życie wrócę, to PLD (TLD) jak tylko znajdę, więcej wolnego czasu ;)
Byłem zwolennikiem Fedory,
Byłem zwolennikiem Fedory, ale teraz chcę przestrzec - na tym "cudzie" F15/F16 nie działa w ogóle flash i nikt nie umie nawet pomóc. Lepiej wybierzcie inną distro. Czasy gdy Fedora była dopracowana to już przeszłość. Jak chcecie mieć youtube nie instalujcie Fedory, zainstalujcie Minta.
Dodaj nową odpowiedź