Fedora 15 vs. kubuntu 11.04 - krótkie porównanie

Przeprowadziłem małe porządki i testowo postanowiłem zastąpić PLD Titanium na moim notebooku ibm X60, czymś w stylu klik klik działa (dokładniej - pół godzinki i mamy w pełni działający system - z pakietem biurowym, odtwarzaczami, flashem, śmigającymi peryferiami, dostępem do sieci domowej...)
Padło na Fedorę (tak jakoś z odmętów pamięci wytargana) i Kubuntu (ofiara popularności ;)).

Kilka uwag po tzw. "pierwszym wrażeniu"

Przygotowania

Kubuntu

Ściągnięty obraz za nic nie chciał się umieścić i działać na pendrivie... sprawdzone na 3 komputerach, 2 nośnikach. W ogóle dość dziwaczny pomysł - nie dostarczenie w obrazie narzędzi do stworzenia działającego pendrive'a z poziomu linuksa! Windowsowe narzędzie strajkowało, bądź wytworzyło niedziałające twory. Narzędzia z wersji live nie odpaliłem, bo notebook nie posiada napędu cd... zresztą to nieekologiczne marnować płyty ;)... koniec końców pomógł UNetbootin klik i działa. Niesmak jednak pozostał. Inna sprawa, że gdybym wybrał opcje wypalenia płyty, to pewnie problemu nie byłoby najmniejszego.

Fedora

Klik i działa. No dobra nie klik, a 3 komendy - Instrukcja

Instalacja

Kubuntu

Klik, klik, zainstalowane. Instalator zdecydowanie ciekawszy, bo gdy w tle biegnie instalacja, możemy już konfigurować system. Nie potrzebuje też dodatkowego restartu. Minus (na siłę)- nie sprawdza siły hasła. Ładuje się w standardzie na jedną partycję - w sumie nie minus, bo zawsze tak robię ;).

Fedora

Prosto, ładnie przejrzyście. Klik, klik, zainstalowane. Po skopiowaniu plików wymaga restartu i dopiero wtedy startuje instalacja - minus. Ładnie tworzy LVM - plus.

Pierwsze wrażenie

Fedora lepiej dopieszczona graficznie, kubuntu nie oferuje nic ponad standardowe kde.
Wszystko działa. Zero dodatkowych instalacji i grzebania za sterownikami. Wifi, bluetooth, czytnik lini papilarnych - no dobra tutaj w kubuntu trzeba było wdusić jedną linijkę z palca i zainstalować pakiet - (Instrukcja Thinkpad fingerprint) - dla równowagi Fedora nie podołała drukarce Samsung ML-2010P - kubuntu nie miało problemów.

Standardowy interface Fedory (GNOME3), to PORAŻKA - totalnie okrojone, totalnie niekonfigurowalne... (ale ładne graficznie w swoim minimalizmie) Szybko poleciała instalacja KDE4...

Pakiety i zarządzanie nimi

Na szybko przeszukane repozytoria ujawniły, że wszystko co mnie interesuje w zasobach dystrybucji (ew. po oddaniu jednego, dwóch repo RPMFusion, dodatkowe repozytoria dostępne w ustawieniach menadżera pakietów kubuntu).

W obu dystrybucjach śmiga standardowo KPackageKit - prosty do bólu (brakuje opcji odinstalowania niepotrzebnych już zależności!) ale przyjemny. Zasadnicza różnica - W Fedorze szybkość jego działania to (znów użyje tego słowa) PORAŻKA, mordęga, totalne zniechęcenie. W Kubuntu śmiga chyba równie szybko co ulubiony poldek

Werdykt

Zdecydowanie lepsze wrażenie zrobiło kubuntu, które zresztą zostało nadal na sprzęcie, przynajmniej do czasu wydania nowej wersji Titanium... bo o ile wszystko działa bez najmniejszych problemów, to mam wrażenie, że jednak na PLD wszystko śmigało szybciej...

Pomijając zamieszanie z tworzeniem bootowalnego pendrive'a - cel wymieniony na początku osiągnięty - pół godzinki i mamy w pełni działający system - z pakietem biurowym, odtwarzaczami, flashem, śmigającymi peryferiami, dostępem do sieci domowej...

Portret użytkownika salvadhor

Pochwała lenistwa? :)

Widzę, że padłeś ofiarą trendów, które sam od jakiegoś czasu uskuteczniam u siebie - dystrybucje dzielę na te, które działają (wszystko jestem w stanie wyklikać) i te, które nie działają (rebusy terminalowe + wiedza googla). Do tego dochodzi kolejne kryterium - dystrybucje, które mają programy i które ich nie mają. Do szczęścia człowiekowi wiele nie trzeba, działająca karta wifi, skuteczna i szybka obsługa grafiki, brak zaciachów z dyskiem, komplet programów używanych na co dzień lub częściej... Niestety, wiele dystrybucji istnieje dla samego faktu istnienia, siły developerów rozmieniają się na drobne przy paru typach paczek, kilkunastu repozytoriach i w rezultacie jedyne porządnie zaopatrzone w programy (czyli używalne) są mainstreamowe dystrybucje.

Portret użytkownika grizz

Hmmm,nie do Końca. PLD akurat

Hmmm,nie do Końca. PLD akurat ma w repozytoriach praktycznie wszystko co potrzebne, a jak nie ma, to łatwo można uzyskać - ot piszę do któregoś deva. Taki kontakt bezpośredni jest kapitalną sprawą.

Znając życie wrócę, to PLD (TLD) jak tylko znajdę, więcej wolnego czasu ;)

Portret użytkownika wezyrys

Byłem zwolennikiem Fedory,

Byłem zwolennikiem Fedory, ale teraz chcę przestrzec - na tym "cudzie" F15/F16 nie działa w ogóle flash i nikt nie umie nawet pomóc. Lepiej wybierzcie inną distro. Czasy gdy Fedora była dopracowana to już przeszłość. Jak chcecie mieć youtube nie instalujcie Fedory, zainstalujcie Minta.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie. If you have a Gravatar account associated with the e-mail address you provide, it will be used to display your avatar.
Subskrybuje zawartość